Mobile Version Hide

Wydaje się, że przeglądasz tę stronę w oparciu o przeglądarkę Internet Explorer 6. Przeglądarka ta jest już przestarzała.
Dla bardziej bezpiecznego i niezawodnego przeszukiwania zalecamy, wykonanie upgrade'u przeglądarki do jednej z wymienionych wersji:

Firefox / Safari / Opera / Chrome / Internet Explorer 8+

Natura i Dzika przyroda

Fotografia przyrodnicza to pasmo niepowodzeń, które od czasu do czasu przerywane jest drobnym sukcesem. Im częściej to powtarzam, tym późniejsze frustracje są mniejsze. Jest co najmniej kilka powodów tego stanu rzeczy.
Primo – zwierzęta do nas przyjdą, przylecą lub przypełzną tylko i wyłącznie wtedy, kiedy będą miały na to ochotę. Zostaną z nami dostatecznie długo, abyśmy mogli zrobić dobre zdjęcia, gdy będą czuły się bezpiecznie. Z tego powodu często zmuszeni jesteśmy do maskowania się, co wtapia nas w otoczenie i stwarza niezauważalnym dla dzikiej przyrody.

Secundo, pogoda – często jeszcze bardziej kapryśna niż zwierzęta. Prognozy pogody sprawdzam kilkukrotnie w ciągu dnia, a i tak tylko część z nich sprawdza się w terenie. W ostatnim czasie, w Polsce, wszystkie były do siebie podobne. Pełne zachmurzenie, temperatura około zera, padający śnieg na zmianę z deszczem. Delikatny mróz, kilka centymetrów śniegu, po czym przychodzi odwilż z deszczem i zmienia krajobraz z zimowego na późnojesienny.

Tertio – rzecz najważniejsza z punktu widzenia tego artykułu to sprzęt fotograficzny, którym się posługujemy. Sprawą oczywistą jest to, że powinniśmy znać go na wskroś. W ułamku sekundy, bez odrywania oka od wizjera, powinniśmy umieć skorygować większość ustawień, aktywnie reagując na zmieniającą się scenerię przed nami. Spytacie dlaczego? Z dwóch pierwszych powodów, o których już wspomniałem. Dzikie zwierzęta to nie modelki w studiu fotograficznym, które zostaną z nami tak długo, jak tego potrzebujemy. Akcja rozgrywająca się w wizjerze może zakończyć się równie szybko, jak się zaczęła. Naszym jedynym sojusznikiem w tej nierównej walce z przeciwnościami losu jest współczesna technologia. Warto dobrze ją poznać i z niej korzystać.

W nowym OM-D E-M1X każdy fotograf przyrody znajdzie kilka ciekawych i dobrze znanych funkcji. Szybkostrzelna i zupełnie bezgłośna migawka (60 kl./s), funkcja Pro Capture, funkcja Live Composite czy to, co jest nowością w aparatach Olympus: programowalne pola autofokusa, rozpoznawanie i śledzenie obiektów oraz filmy nagrywane z szybkością 125 kl./s. Różne połączenie ze sobą funkcji aparatu daje nam ogromne wsparcie, zwiększając efektywność w terenie. Nie stracimy żadnej sekundy z podglądanego życia dzikiej przyrody. Po tym, jak dobrze poznałem instrukcję E-M1X, zdecydowałem, że pierwsze testy przeprowadzę na ptakach wróblowych oraz dzięciołach.

Na skraju lasu zbudowałem karmnik. Wiedziałem, że przyciągnie różne gatunki sikor, a to stworzy doskonałe pole do sprawdzenia w praktyce nowych funkcji. Plan był prosty. Po tym, jak rozpoznam szczególnie lubianą przez ptaki gałąź, ograniczę pracę autofokusa tak, aby przemieszczał się tylko w obszarze dwa metry przed i dwa metry za gałęzią. W ten sposób nie wskoczy na tło znajdujące się za ptakiem. W drugim kroku, ograniczę pola autofokusa do pojedynczego poziomego paska, aby był równoległy do wybranego patyka i znajdował się powyżej niego. Tym sposobem aparat będzie ustawiał ostrość jedynie na głowie ptaka, nie zauważając zupełnie patyka czy boku ciała zwierzaka. Wszystko rozgrywa się niezwykle szybko, co widać na załączonym filmie pokazującym kulisy fotografowania. W praktyce nie wiemy dokładnie, w którym miejscu dany ptak usiądzie, a zanim ręcznie przestawimy punkt AF, z pewnością już zdąży odlecieć.

Korzystając ze wspomnianych funkcji fotografowania, okazało się, że korzystam z każdego ułamka sekundy, podczas którego ptak zatrzymuje się na gałęzi w drodze do karmnika. Postanowiłem podnieść poziom trudności i wykonać zdjęcie przedstawiające w nieostrości ptaka podchodzącego do lądowania z rozpostartymi skrzydłami. W tym celu włączyłem funkcję Pro Capture. Aparat, gdy wciśnięty jest do połowy spust migawki, wykonywał teraz w trybie ciągłym zdjęcia, nie zapisując ich na karcie pamięci. Dociśnięcie spustu migawki do końca powoduje zapisanie ostatnich 35 zdjęć powstałych przed moją reakcją. W tej funkcji zakochałem się już latem, fotografując żołny. Stworzyłem wówczas poglądowy film. Zaznaczyłem na nim kilka momentów; ten, w którym naciskam spust migawki do połowy, ten, w którym dociskam go do końca, a także chwilę, w której zauważałem, że ptak siada na gałęzi. Film podzieliłem na dwie części. Pierwsza pokazuje zdjęcia bez korzystania z funkcji Pro Capture (zawsze byłbym spóźniony, tracąc całą sekwencję podchodzenia do lądowania). Część druga pokazuje wszystkie ujęcia, które udało mi się wykonać dzięki użyciu funkcji Pro Capture. Nie wyobrażam sobie dalej pracy fotografa dzikiej przyrody bez korzystania z tej funkcji. Jest genialna!

Autor i fotograf: Łukasz Bożycki

Wszystkie zdjęcia wykonano: