Mobile Version Hide

Wydaje się, że przeglądasz tę stronę w oparciu o przeglądarkę Internet Explorer 6. Przeglądarka ta jest już przestarzała.
Dla bardziej bezpiecznego i niezawodnego przeszukiwania zalecamy, wykonanie upgrade'u przeglądarki do jednej z wymienionych wersji:

Firefox / Safari / Opera / Chrome / Internet Explorer 8+

  • Polska

    Strony poszczególnych krajów

Miasto i Podróże

Pamiętam moment, w którym aparat do mnie dotarł, podpisałem odbiór i ostrożnie otworzyłem pudełko. To był on – najnowszy OM-D E-M10 Mark IV*. Mały, ale pięknie zaprojektowany, emanował pewnością siebie i siłą.

Nie mogłem doczekać się chwili, kiedy zabiorę to małe cudo do miasto, żeby przekonać się, co potrafi. Pierwsze, co mnie uderzyło to poczucie więzi, jak ze starym przyjacielem, z którym nie rozmawiałeś od lat, a kiedy się spotkaliście rozmowa płynie, jakbyście nigdy się nie rozstawali – tak to czułem. Instynktownie odnajdywałem każdą funkcję, której potrzebowałem. Wszystko dzięki „szybkiemu menu” Olympusa, z potrzebnymi ustawieniami na jednym, czytelnym ekranie. Do tego, mimo, że aparat jest mały, leży w mojej dłoni jak dobrze dobrana rękawiczka. Trzyma się go pewnie, mocnym chwytem, ale bez niepotrzebnego ściskania – po prostu układa się do ręki. To jest coś, z czym inne małe aparaty mają problem.

Kiedy pracowałem z E-M10 Mark IV, kończyłem właśnie projekt street art w rodzinnej Hadze: portret mojej partnerki dwóch różnych perspektyw. To, że mogłem mieć przy sobie aparat przez cały czas, kiedy malowałem, było zbawienne, a robienie dokumentacji nigdy nie było takie łatwe i przyjemne. 5-osiowa stabilizacja obrazu niesamowicie ułatwia życie. W czasie ciemnych i zimnych nocy, korzystając ze stabilizacji obrazu, mogłem robić zdjęcia z ręki, na całkiem niskim ISO, wciąż zachowując atmosferę miejsca, bez niszczeni jej błyskiem lampy. A dzięki małym rozmiarom, aparat był gotowy do pracy zawsze, kiedy go potrzebowałem.

Wciąż podkreślam małe rozmiary aparatu, ale jestem po prostu zdziwiony, w jaki sposób Olympus schował tyle funkcji w tak małym korpusie. Wystarczy E-M10 Mark IV, M.Zuiko Digital ED 8mm F1.8 Fisheye PRO, 17mm F1.8, and, 45mm F1.8 i mam wszystko czego potrzebuję w każdej sytuacji, do tego w wygodnym, kompaktowym rozmiarze. Niezależnie od tego, czy szukam ciekawych ujęć w mieście, pracuję nad nowym muralem, czy po prostu przemieszczam się z miejsca na miejsce, zestaw jest tak mały i lekki, że mogę zabierać go ze sobą wszędzie i zawsze jest gotowy do pracy.

To jest esencja dobrej fotografii ulicznej. Tak jak z miłością: jeśli jej szukasz, to raczej jej nie znajdziesz, ale prawdziwa miłość znajdzie Ciebie. Tak samo jest z fotografią uliczną – moje najlepsze zdjęcia powstały wtedy, kiedy nie planowałem żadnej sesji. Jeśli wciąż używałbym mojego starego, ciężkiego aparatu, na pewno w te dni zostawiłbym go w domu, a moje portfolio dzisiaj wyglądałoby zupełnie inaczej. A to oznacza, że nie miałbym okazji na fotografowanie dużych kampanii, które robię teraz, nie miałbym stałej wystawy w Holenderskim Teatrze Narodowym, nie miałbym nawet szansy napisać tego artykułu. To wszystko by się nie zadziało, gdybym kiedyś nie zdecydował się na zmianę systemu na mniejszy format.

Zadziwiające, że takie małe rzeczy mogą mieć tak olbrzymi wpływ na nasze życie, nieprawdaż?

A wszystkich sceptyków i wątpiących zapewniam, że korzystając z tego samego systemu regularnie robię sesje do plakatów dla Holenderskiego Teatru Narodowego i uwierzcie mi, zdjęcia robione tą małą bestią fantastycznie prezentują się na bilbordach.

Autor & Fotograf: Gordon Meuleman

* W sierpniu 2020

Wszystkie zdjęcia wykonano: